W głosowaniu na potencjalnie najlepiej spędzony dzień w stylu zwyczajnych nastolatków wygrały dwie atrakcje: basen i wspólne nocowanie. Niestety w przypadku basenu upatrywałam się nie do końca czystego zagrania, ponieważ najbardziej nalegał na ten wypad Andreas. Cóż, jeśli chciał się napatrzeć, musiałam go zasmucić, ale Ariana ubrała na siebie jednoczęściowy strój, który bardzo dobrze wszystko zasłaniał i był aż za grzeczny. To jednak w stylu naszej geniuszki. Zdecydowanie najgorsze, co w życiu zrobiła, to pisanie opowiadań o demonach.
Spojrzałam w duże lustro, zbierając swoje długie blond włosy i układając je w luźnego koka. W przeciwieństwie do Ariany miałam na sobie dwuczęściowy strój – góra składała się z krótkiego, białego, pleciconego topu wiązanego z tyłu krzyżującymi się sznurkami, a dół z brązowego bikini mającego po bokach dwie wstążeczki. Idealny zestaw, aby nie rzucać się w oczy, ale nie wyglądać jak zakonnica. Kupiłam go wczoraj w centrum handlowym.
Widziałam, że Ariana staje za mną i przytula swoje ciało.
– Nie czuję się komfortowo – jęknęła.
Posłałam jej w odbiciu lustra pokrzepiający uśmiech.
– Mogłaś powiedzieć, że nie chcesz iść z nami na basen – odezwałam się. – Jeśli chcesz, możemy stąd jeszcze wyjść.
– Ale Andre tak bardzo nalegał… musi bardzo pływać.
Tak, na pewno bardzo lubił pływać, a oprócz tego pragnął sprawdzić, czy rozmiar biustu, który miał zapisany w notatkach o naszej koleżance, na pewno zgadza się ze stanem faktycznym. Nie potrzebował nawet nic mówić. Doskonale wiedziałam, że Ariana mu się podoba. A przy okazji musiałam przyznać, że całkiem do siebie pasowali, jednak nie wydawało mi się, aby dziewczyna w ogóle chciała pchać się w jakiekolwiek związki. Za bardzo osiadła w romantycznym świecie demonów.
Obróciłam się w kierunku koleżanki i powiedziałam do niej pokrzepiająco:
– Rozumiem, że czujesz się niekomfortowo, pamiętaj jednak, że nie musimy tutaj długo być, poza tym możesz ukrywać się w wodzie. – Wzruszyłam ramionami. – A jeśli tylko będziesz chciała, odwrócę od ciebie skutecznie uwagę. – Puściłam jej oczko.
– Ale ty nawet nie musisz próbować tego robić, Cala – powiedziała z nerwowym śmiechem Ariana. – Na pewno wszyscy będą patrzeć tylko na ciebie. – Czułam, że zostałam zmierzona z góry na dół. Lubiłam swoje ciało, ale tylko dlatego, że było zdrowe, silne i pozwalało mi na walkę z demonami. Nie widziałam w nim nic godnego uwagi. To raczej standardowa sylwetka nastolatki, która dużo się ruszała i była całkiem proporcjonalna.
– Uważasz, że czegoś ci brakuje?
– Wszystkiego. – Ariana wyglądała naprawdę na załamaną. – Cała jestem blada, jak jakiś wampir, nie należę do najchudszych osób, mam duże uda, cellulit i…
– …I oczywiście zapomniałaś wymienić też zalet. – Spojrzałam na nią znacząco. To oczywiste, że nieco przesadzała, ale zapewne wynikało to z jej braku pewności siebie. – Wyglądasz uroczo. Poza tym masz potężniejszą broń. – Wskazałam palcem na głowę. – Mózg.
– Nie zauważyłam, żeby ludzie w naszym wieku go doceniali – powiedziała załamana.
– Ja go doceniam, Ethan oraz Andreas również. I zapewne Andre również doceni twój całokształt. – Zachichotałam, a ona nieco się zakłopotała. – A jeśli chcesz znać moje wady, to proszę bardzo. Jestem niska jak dziecko z podstawówki. Z takim wzrostem wpuszczają mnie na zjeżdżalnie w McDonald’s, wiesz?
Przynajmniej udało mi się ją rozbawić. Na dodatek nieco rozluźniłam ten dyskomfort. Zasadniczo to nie wyobrażałam sobie nie akceptować swojego ciała. Ważne, że było przede wszystkim sprawne. Poza tym nie musiało nikogo zadowalać. Tylko mnie.
– Gotowa? – spytałam w końcu.
Ariana pokiwała niepewnie głową, jednak nie ruszyła się z miejsca. Przewróciłam oczami, podeszłam do niej, położyłam ręce na jej plecach i zaczęłam wypychać ją w kierunku drzwi.
– Nic ci nie grozi – powiedziałam ze znaczącą miną, prowadząc ją w tym stanie do samego basenu. Oczywiście Aria przez cały ten czas zasłaniała się ręcznikiem.
Wkrótce na horyzoncie zauważyłyśmy naszych najwyraźniej zniecierpliwionych kolegów. Ethan stał gdzieś z boku ze zmarszczonym z niezadowoleniem czołem, ubrany w czarne szorty kąpielowe. Musiałam przyznać, że nie widziałam go jeszcze bez koszulki, a nie spodziewałam się ujrzeć zarysowanych na klatce piersiowej mięśni, które najwyraźniej ćwiczył przez ostatnie miesiące. Jego mina pewnie wynikała z tego, że wiele dziewcząt przechodziło tuż obok niego i oglądała go z góry na dół, zachwycając się jego całokształtem. Andreas też stał tutaj ze zmarszczonym czołem. Zanim w ogóle nas zauważyli, szturchnął mocniej Ethana w ramię i powiedział z wyrzutem:
– Przestań już być bożyszczem nastolatek, co?
Ethan spojrzał na niego z pewnym niezrozumieniem. W końcu jego zdaniem kompletnie niczego nie robił.
W przeciwieństwie do naszego starszego kolegi Andre prezentował się jak zwyczajny szesnastolatek, który ani nie pakował na siłowni, ani nie był przesadnie ulany. Całe szczęście czekoladki nie poszły mu jeszcze w brzuch – pomyślałam ironicznie, chichocząc się do siebie w duchu, ponieważ pochłaniał ich niebagatelne ilości. Pewnie gdyby nie to, że często chodziliśmy na misje, wyglądałby dziś inaczej.
Pomachałam chłopakom z oddali, obdarzając ich wesołym uśmiechem. Ethan niezbyt ukrywał się z tym, że mierzył mnie z góry na dół, za to Arianę kompletnie zignorował. Andre wydawał się natomiast zawiedziony jednoczęściowym strojem kąpielowym koleżanki i tym, że wciąż stała tu otulona ręcznikiem.
Idąc w ich kierunku, nie przewidziałam, że stanie przede mną pewna przeszkoda o twardej piersi, w którą uderzę głową. Ariana zdążyła mnie wyminąć, nawet nie widząc tego, że ktoś mnie zatrzymał. Spojrzałam w górę ze zmarszczonym czołem, chcąc skarcić gościa, który nie uważał, gdzie lezie, ale zamiast otworzyć usta, wybałuszyłam oczy.
– Aiden? – spytałam zdezorientowana. – Co tu robisz?
Mój demoniczny przyjaciel chwycił mnie za ramiona i nieco od siebie odsunął. Poznałam go tylko i wyłącznie po białych włosach i wzroście. Szmaragdowe oczy miał ukryte za okularami przeciwsłonecznymi. Poza tym był ubrany w… pomarańczowe spodenki ratownika.
– Jestem ratownikiem – oznajmił z kpiącym uśmieszkiem mój przyjaciel, wkładając ręce do kieszeni.
– Myślałam, że pracujesz w barze – burknęłam, marszcząc czoło. Z całej swojej mentalnej siły starałam się nie spojrzeć w tę bladą pierś, którą przed sobą miałam. Jednak jeżeli chodziło o różnicę wzrostu między nami, było trudno tego nie uczynić.
– Owszem, ale chwytam się też prac dorywczych – odpowiedział, jakby w ogóle podejrzanym nie było to, że akurat wziął tę pracę, kiedy my tu byliśmy.
– A więc podejmujesz się ich z nudów? – spytałam z ironią.
– Są zabawne. – Aiden wzruszył ramionami.
Chyba byłam głupia, jeśli sądziłam, że mogę go zdemaskować. Aiden zawsze miał odpowiedź na każde pytanie, mniej lub bardziej wiarygodną. W dużej mierze grał jednak obojętną mimiką. Właśnie próbował mnie nią oszukać, ale za dobrze go już znałam.
– Mam nadzieję, że nie będę się dzisiaj topić – powiedziałam, przybierając uroczy uśmiech.
– Gdy do tego dojdzie, jestem przygotowany. – Aiden zniżył głos do szeptu, który był tak dźwięczny, a zarazem niepokojący w swoim brzmieniu, że poczułam na skórze gęsią skórkę. Do tego zmrużył oczy i spojrzał na mnie z podejrzanym, wężowym uśmieszkiem.
– Zmieniam zdanie. Chętnie zobaczę twoje umiejętności i przetestuję, czy wiesz, czym jest sztuczne oddychanie – Posłałam mu wredny uśmiech.
Nie spodziewałam się, że Aiden nagle się nade mną pochyli, spojrzy mi prosto w oczy i rzuci:
– A więc to moich ust pragniesz?
Tego się nie spodziewałam. Nie zdołałam nawet ukryć zdziwienia. Poczułam też, że policzki mocno zaczynają mnie palić, a serce jakoś dziwnie zrywa się do biegu. Nie zdołałam nawet rzucić ciętą ripostą – a na pewno wymyślenie jej wymagałoby ode mnie więcej czasu niż zwykle, kiedy byłam w takim szoku. Aiden po prostu wyprostował się i rzucił z rozbawieniem:
– Muszę wracać do pracy.
Machnął ręką i zaraz zniknął gdzieś w tłumach. Patrzyłam w jego plecy, nie wiedząc, jak na to zareagować. Dopiero po chwili zorientowałam się, że tuż obok mnie stanęli Ethan, Andreas i Ariana. Miałam nadzieję, że nie byłam cała czerwona. Takiego podrywu w swoim życiu jeszcze nie uświadczyłam, zwłaszcza od demona. To oczywiste, iż stroił sobie żarty, dlatego podwójnie mnie to zirytowało.
– Jezu, jaki przystojniak! – zapiszczała do mojego ucha dziewczyna, wytrącając mnie z tego otępiałego stanu. – Skąd ty takich bierzesz, Cala?
Zmarszczyłam czoło, pragnąc zadać pytanie: to ich było więcej? Ale ostatecznie nic nie powiedziałam. Wzruszyłam wyłącznie ramionami i rzuciłam szybkie:
– Kto ostatni na zjeżdżalni, ten sprząta Nox po obradach!
Od razu rzuciłam się do biegu. Szkoda, że nie dostrzegłam wtedy groźnie zmrużonych oczu Ethana. Chciałam jednak przegonić swój wstyd i jak najszybciej zapomnieć o tym, co miało miejsce.
***
Wizyta na basenie nie była tak zabawna, jak tego oczekiwałam, ale nie dlatego, że się nudziłam. Wręcz przeciwnie. Spędziliśmy z przyjaciółmi całkiem miły czas, wspólnie pływając, grając w piłkę siatkową i zjeżdżając ze zjeżdżalni. Podczas każdej z tych czynności byłam jednak śledzona. Czułam niemal, jakbym wpadła w obsesję, a to doprowadziło kilka razy do mniejszych lub większych wpadek, które wcale nie były do mnie podobne. Na przykład dostałam piłką w twarz, gapiąc się na Aidena leżącego na leżaku, gdzie czytał książkę (i to na dodatek w okularach przeciwsłonecznych, kto w nich czytał książki na krytym basenie, gdzie nie dochodziły żadne promienie słońca?). Zderzyłam się też głową z Andreasem podczas pływania, a raz poślizgnęłam się na krańcu basenu, wpadając do wody, co nie umknęło czujnym oczom Aidena, który po wszystkim uśmiechnął się do mnie wrednie, jakby chciał powiedzieć: „już myślałem, że będę musiał cię uratować”, a potem niewinnie mi pomachał. Andre ciągle dopytywał, co się ze mną dzisiaj dzieje, jednocześnie się śmiejąc, za to Ethan ciągle patrzył na mnie z tym samym podejrzliwym, a może nawet niezadowolonym wyrazem twarzy, jakby doskonale wiedział, co mi dzisiaj dolega. Cieszyłam się, że w końcu mogliśmy stamtąd wyjść. Moja głowa od razu nieco się wyciszyła.
Drugim punktem naszego dzisiejszego wypadu było nocowanie. Poszliśmy do Andreasa, który miał ogromny dom. Jego matka pracowała na nocnej zmianie, za to poznaliśmy jego rodzeństwo – szybko przegonił je jednak do pokoju i kazał nie przeszkadzać, bo będziemy oglądać filmy. W kuchni, która jeszcze niedawno była spalona przez Ethana, przyrządziliśmy dwie miski maślanego popcornu i wsypaliśmy do mniejszych miseczek słodkie przekąski. Andreas pochwalił się, że kupił na tę okazję kask z dwoma kubkami po bokach, od których ciągnęły się rurki. Chciał z nich popijać Coca-Colę. Kiedy ja i Ariana niemal tarzałyśmy się ze śmiechu, spoglądając na zachwyconego tym pomysłem Andre, Ethan spoglądał na niego z politowaniem.
Film oglądaliśmy w salonie. Wyświetlaliśmy go projektorem na ścianie. Podczas gry w marynarzyka wygrało dzieło ekranizacji wybrane przez Arianę. Był to mało znany thriller psychologiczny, na którym kompletnie nie mogliśmy się skupić. Znudzony jak zawsze Andreas zaczął w pewnym momencie rzucać popcornem we mnie i Ethana, co doprowadziło do wielkiej bitwy na poduszki. Zawiedziona Ariana musiała pogodzić się z faktem, że nie docenialiśmy jej wyboru. Szybko jednak dołączyła do naszej zabawy. Gdy byliśmy już cali zgrzani i poszliśmy do kuchni nalać sobie lemoniady, Andre oparł się nagle łokciami o wyspę kuchenną, uśmiechnął diabelsko i rzucił:
– A może pogralibyśmy w butelkę? Tak wiecie, na pytania i wyzwania.
Ethan spojrzał na niego ze zgrozą, zupełnie jakby doskonale zdawał sobie sprawę z tego, do czego prowadzi ten pomysł. Oczywiście nie był na to chętny, ale został przegłosowany. Ja uznałam, że to może być niezła zabawa, a Ariana, że dzięki temu możemy się trochę lepiej poznać. I tym razem, jak zupełnie normalne nastolatki, usiedliśmy na podłodze po turecku i zaczęliśmy kręcić pustą butelką po Coca-Coli. Pierwszy zaczął Andreas. Padło na Ethana, który zawczasu zmrużył groźnie oczy w jego kierunku i rzucił krótkie: „pytanie”. Andre udawał, że długo się zastanawia, ale tak naprawdę od razu było widać, że miał przygotowany zestaw na ten wieczór.
– Co sądzisz o Calanthe? – spytał niemal z łobuzerskim uśmiechem.
Ethan spojrzał na niego z krzywą miną, przekazując mu spojrzeniem, że zaraz go zabije.
– Jest wariatką, która za bardzo ryzykuje i jej jedynym sensem życia jest zabijanie demonów – powiedział od niechcenia najstarszy z nas. Nawet przy tym na mnie nie spojrzał. Bo gdyby to zrobił, zobaczyłby, że marszczę czoło. Oczywiście nie kłamał, ale mniemam, iż to nie wszystko, co miał do powiedzenia na temat mojej osoby.
Zanim Andreas choćby otworzył usta, żeby oburzyć się tą szybką, bezlitosną odpowiedzią, Ethan zdążył już zakręcić butelką, która całkowicie przypadkiem skierowała się na mnie. Mój przyjaciel nie udawał, że długo się zastanawia. Od razu spojrzał mi prosto w oczy i spytał:
– Dlaczego spotykasz się z demonem?
Chyba wszystkich nas w tym momencie zatkało. Ariana spoglądała to na Ethana, to na mnie wielkimi, zdziwionymi oczami, a Andre chyba nie bardzo ogarniał, o co chodzi. Zaczęłam się zastanawiać, kiedy Ethan zobaczył mnie z Aidenem. Mogłoby to być oczywiście na basenie, ale miał wtedy na nosie okulary przeciwsłoneczne i raczej nie spoglądał celowo w kierunku mojego zespołu, świecąc szmaragdowymi ślepiami. Zapewne musiał więc spotkać go już wcześniej. Zobaczył nas kiedyś razem gdzieś w parku? Śledził nas? A może… Aiden dostarczył mu mój list osobiście?
Postanowiłam zagrać w tę grę, skoro już mnie do niej zaprosił. Patrząc mu w oczy z beznamiętną miną, odpowiedziałam:
– Nie spotykam się z demonem. Po prostu czasem go widuję.
– A bar? – zapytał z krzywym, ironicznym uśmieszkiem.
Ach, więc musiał mnie kiedyś śledzić, gdy poszłam do demonicznego baru, gdzie pracował Aiden. Sprytne. Pytanie: po co to robił?
– To już kolejne pytanie – odpowiedziałam, uśmiechając się do niego wrednie. Tym razem to ja zakręciłam butelką, oczywiście celowo wymierzając nią w Ethana. Chciał się zabawić? Zawsze byłam na to chętna. – Co do mnie czujesz?
Ariana i Andreas tym razem wyglądali jak własne klony. Rozdziawili usta i spojrzeli na mnie, jakby nie dowierzali, że w ogóle poruszam ten temat. Ethan grał wcześniej odważnego, teraz widziałam jednak na jego twarzy lekkie zakłopotanie, które starał się ukryć. Jego policzki zrobiły się różowe. Najchętniej uniknąłby mojego spojrzenia, ale uparcie starał się dalej patrzyć mi w oczy.
– Podobasz mi się – burknął tak, że ledwo go usłyszeliśmy. Niemal od razu chwycił za butelkę i ze złością nią zakręcił. Jak na zawołanie, jej czubek znów skierował się na mnie. Tym razem Ethan patrzył w moim kierunku spode łba. Doskonale wiedział, że gram tylko ostro. Sam zaczął tę zabawę. – Bar.
– Trafiłam do niego całkiem przypadkiem, bo chciałam napić się soku pomarańczowego. Jak się okazało, było to strzałem w dziesiątkę. Dzięki temu miejscu mogę się czasem dowiedzieć kilku istotnych rzeczy o demonach – odpowiedziałam gładko, nie dając zbić się z tropu. Tym razem nie spieszyłam się z kręceniem butelką, chcąc wzbudzić w Ethanie większą irytację. Oczywiście gdy już to zrobiłam, znów jej czubek wylądował na nim. – Jesteś zazdrosny?
Myślałam, że Ethan stchórzy i odpowie od razu „nie”, zamiast tego, powiedział jednak:
– Tak. – Znów chwycił za butelkę, chcąc nią zakręcić, ale Andreas nagle ją przytrzymał.
– Ej, przesadzacie już trochę – powiedział, marszcząc czoło.
– Poza tym… oczekujemy wyjaśnień – dodała Ariana, nerwowo się śmiejąc.
Cóż, Ethan zapewne nie musiał wcale wyjaśniać, dlaczego mu się podobałam. Mógł się ukrywać za zasłoną ironii i chłodu, ale nie byłam głupia.
– Ja nie mam co wyjaśniać, niech Calanthe to zrobi – mruknął Ethan od niechcenia. Wgapiał się teraz uparcie w podłogę.
Ariana i Andreas wlepili we mnie ciekawskie spojrzenia. Cóż, sądziłam, że uda mi się nieco dłużej utrzymać tę znajomość w tajemnicy, ale najwyraźniej się myliłam. Nie miałam wyboru, jak po prostu opowiedzieć im o Aidenie. Oczywiście zafundowałam trójce przyjaciół bardzo okrojoną wersję historii. Skłamałam też, że poznaliśmy się przypadkiem w demonicznym barze, a nasza znajomość opiera się wyłącznie na rozmowie, nie na żadnej pomocy, mieszkaniu u niego czy leczeniu moich ran. Widziałam, że Ethan nie bardzo wierzy w tę wersję.
– Nie wpadłaś na to, że cię wykorzystuje? – spytał siedemnastolatek, prychając.
– Ale jesteś nerwowy. Pewnie to dlatego, że Cala cię zdemaskowała. – Andreas bezlitośnie wyszczerzył do niego zęby. Zapewne sam zdawał sobie sprawę z tego, że Ethan coś do mnie czuł. – Nie zrobił jej dotychczas krzywdy.
– Chyba każdy z nas wie, że demony są podstępne. Może tylko udawać, że normalnie z nią rozmawia, a tak naprawdę przekazuje potem informacje departamentowi – kontynuował.
– Nie mówię mu niczego, co by nas zdradziło. – Posłałam mu znaczący uśmieszek.
– Mimo wszystko powinnaś na siebie uważać, Cala – odezwała się z troską Ariana. Już raz mi to powiedziała, jednak chłopacy nie wiedzieli, iż słyszała już o moim osobistym demonie. Doskonale odgrywała rolę osoby, która nie zdawała sobie sprawy z tej znajomości.
– Oczywiście. Jestem ostrożna. – Posłałam jej w odpowiedzi uspokajający uśmiech. Po chwili podniosłam się z podłogi, wzięłam głęboki oddech i rzuciłam: – nie wiem jak was, ale mnie za zabawa trochę zmęczyła. Idę zrobić nam nową porcję popcornu.
Ruszyłam do kuchni. Podejrzewałam, że za chwilę dołączy do mnie cała ekipa, ale Andreas i Ariana najwyraźniej stwierdzili, iż potrzebuję wraz z Ethanem porozmawiać. Andre rzucił tylko, że zaraz wracają, bo chce pokazać Arii rybki w akwarium. To było tak wiarygodne, że nie mogłam się nie zaśmiać, za to Ariana, zdając sobie sprawę z tego, że ich przejrzałam, cicho jęknęła. Nasz kolega oczywiście się tym nie przejął, chwycił nastolatkę za dłoń i pociągnął ją do pokoju. Kiedy ja przygotowywałam popcorn, Ethan najwyraźniej bał się ruszyć z miejsca. W końcu postanowił jednak, że przyjdzie do kuchni pod pretekstem nalania sobie świeżej wody do szklanki. Stojąc do siebie plecami, nic nie mówiliśmy. Czekałam, aż to on pierwszy się odezwie. W końcu usłyszałam, jak opiera się o blat kuchenny.
– Skąd wiedziałaś? – spytał cicho.
Uśmiechnęłam się pod nosem, jeszcze się do niego nie obracając. Wyrzuciłam plastikowe opakowanie do śmietnika.
– Nie jestem ślepa, Ethan, a ty nieszczególnie kryjesz się ze swoimi spojrzeniami – odpowiedziałam.
Przez dłuższą chwilę milczał, najwyraźniej zastanawiając się, co może powiedzieć, w końcu padło z jego strony pytanie:
– Co o tym myślisz?
Tym razem obróciłam się w jego kierunku, również opierając się o blat. Ethan nieco się spiął. Nie sądziłam, że będę chciała zmierzyć się z nim twarzą w twarz. O mały włos, a odwróciłby wzrok, ale dzielnie starał się we mnie wgapiać, tak samo jak ja w niego.
– Uważam, że wybrałeś złą osobę – odpowiedziałam w końcu.
Widziałam, jak jego spięte dotychczas ramiona nagle opadają. Ta odpowiedź w żaden sposób go nie zadowalała. Co jednak miałam mu powiedzieć? Nie czułam do niego tego samego. Traktowałam go jak przyjaciela.
– Jasne – mruknął tylko pod nosem. – Rozumiem. – Zmarszczył czoło i odwrócił ode mnie wzrok. Teraz wgapiał się w ścianę, jakby się zamyślił.
Nie zamierzałam go za to przepraszać. Chciałam, żeby ta relacja działała dalej na równych zasadach.
Kiedy mikrofala oznajmiła, że czas przygotowywania popcornu minął, odwróciłam się od niego, wsypałam kukurydzę do miski i ruszyłam w kierunku salonu. Po drodze poklepałam go po przyjacielsku po ramieniu. W jakiś sposób mu współczułam, bo naprawdę uważałam, że wybrał złą osobę. Miałam nadzieję, że wkrótce to zauroczenie mu przejdzie. Inaczej będzie cierpiał.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz